Dosłowny, bezlitośnie igrający z ludzkim poczuciem estetyki.
Film Michaela Haneke „Pianistka” („La Pianiste”) z 2001 roku jest psychologicznym
obrazem gry powierzchowności z ukrytymi rządzami będącymi wynikiem osobistych
frustracji. Gry pozorów z niepohamowanymi popędami. Voyeurystyczny charakter
zaspokajania potrzeb seksualnych głównej bohaterki, Eriki Kohut (doskonała
kreacja Isabelle Huppert), jest jednym z głównych motywów w filmie.To obraz z pewnością wymagający. Wydaje mi się, że nie można go oglądać bez jakiejkolwiek wiedzy na temat Haneke i jego sposobu „rozmowy” z widzem. Uchodzący za brutalny i ciężki styl, uświadamia to o czym się nie mówi, zmusza widza do przełamania tabu, do podjęcia otwartej rozmowy na tematy powszechnie uznawane za kontrowersyjne. Co więcej, pokazuje nam samym to co budzi w nas odrazę, dlaczego tak się dzieje i uczy dystansu, którego, w moim przekonaniu, bardzo dziś brakuje, a który jest tak naprawdę niezbędny.
Zdecydowanie uważam „Pianistkę” za wielkie kino. Obnaża,
zaskakuje, dotyka, ale przede wszystkim intryguje, uświadamia i wciąga. Jest
wyzwaniem, które warto podjąć.
J.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz