czwartek, 31 stycznia 2013

Pianistka


Dosłowny, bezlitośnie igrający z ludzkim poczuciem estetyki. Film Michaela Haneke „Pianistka” („La Pianiste”) z 2001 roku jest psychologicznym obrazem gry powierzchowności z ukrytymi rządzami będącymi wynikiem osobistych frustracji. Gry pozorów z niepohamowanymi popędami. Voyeurystyczny charakter zaspokajania potrzeb seksualnych głównej bohaterki, Eriki Kohut (doskonała kreacja Isabelle Huppert), jest jednym z głównych motywów w filmie.

To obraz z pewnością wymagający. Wydaje mi się, że nie można go oglądać bez jakiejkolwiek wiedzy na temat Haneke i jego sposobu „rozmowy” z widzem. Uchodzący za brutalny i ciężki styl, uświadamia to o czym się nie mówi, zmusza widza do przełamania tabu, do podjęcia otwartej rozmowy na tematy powszechnie uznawane za kontrowersyjne. Co więcej, pokazuje nam samym to co budzi w nas odrazę, dlaczego tak się dzieje i uczy dystansu, którego, w moim przekonaniu, bardzo dziś brakuje, a który jest tak naprawdę niezbędny.

Zdecydowanie uważam „Pianistkę” za wielkie kino. Obnaża, zaskakuje, dotyka, ale przede wszystkim intryguje, uświadamia i wciąga. Jest wyzwaniem, które warto podjąć.

J.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz