środa, 23 stycznia 2013

Hugo - magiczna historia o początkach kina

"I'd imagine the whole world was one big machine. Machines never come with any extra parts, you know. They always come with the exact amount they need. So I figured, if the entire world was one big machine, I couldn't be an extra part. I had to be here for some reason.” ~ Hugo

Czy „Hugo” to film familijny, dla dzieci? Dla potrzeb komercyjnych z pewnością potrzebna była przykrywka fascynującej opowieści dla najmłodszych widzów, jednak dla mnie „Hugo” to przede wszystkim magiczna historia o początkach kina. Sama fabuła oparta na podstawie książki Briana Selznicka jest tylko dodatkiem a raczej „przystawką” do dania głównego, czyli niemego filmu Georges’a Melies „A trip to the Moon,” który jest uważany za pierwszy film z gatunku science fiction. Został on stworzony w roku 1902 w dwóch wersjach: czarno-białej i ręcznie malowanej, kolorowej.
Fikcyjny i rzeczywisty świat zekranizowanej opowieści łączy się w jedną, spójną całość: niezwykłą historię o początkach tego, co dla nas stało się codziennością i czymś pospolitym. Dopiero po obejrzeniu „Hugo” można zdać sobie sprawę z tego jak trudne dla prekursorów musiały być początki kina. Tym bardziej można docenić poczynania pierwszych reżyserów i producentów filmowych, ponieważ tworzyli coś zupełnie dla nich nieznanego. Sami bracia Lumiere byli przekonani, że rozpoczęty nowy trend bardzo szybko minie, ponieważ ludzie prędzej czy później się nim znudzą.
Georges Melies uczestniczył w pierwszej otwartej projekcji 10 filmów braci Lumiere, która odbyła się w 1895 roku w Grand Cafe, we Francji. Każdy z zaprezentowanych filmów przedstawiał jedno ujęcie trwające kilkadziesiąt sekund. Zainspirowany tym wydarzeniem Melies, sam później zdecydował się na zbudowanie własnego studia filmowego pełniąc jednocześnie funkcję reżysera, scenografa i aktora.
Można powiedzieć, że Melies tchnął ducha w swoje filmy poprzez wprowadzenie wątku, efektów specjalnych, edytowania czy łączenia kilku scen ze sobą. Łatwo można zauważyć, że każda scena wygląda rac
zej jak zarejestrowana sztuka teatralna. Całość zamyka się w jednej ramie, każde ujęcie jest uchwycone z centralnej pozycji kamery, brak zbliżeń: film jest przedstawiony dokładnie w taki sposób, do jakiego przyzwyczajeni byli widzowie uczęszczający do teatru.
Jak na ówczesne możliwości oraz brak doświadczenia Melies zrobił coś niezwykłego. Nie ulega wątpliwości, że miałby on większe pole do popisu gdyby urodził się kilka dekad później. Jednak nic na tym świecie nie dzieje się bez przyczyny. Georges Melies musiał być we właściwym miejscu i o właściwym czasie, po to, aby jego następcy mogli kontynuować zapoczątkowaną przez niego tradycję sztuki filmowej.

Hugo - Trailer

A trip to the Moon - Georges Melies (1902)

K.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz