"I'd imagine the whole world was one big machine. Machines never come
with any extra parts, you know. They always come with the exact amount
they need. So I figured, if the entire world was one big machine, I
couldn't be an extra part. I had to be here for some reason.” ~ Hugo
Czy „Hugo” to film familijny, dla dzieci? Dla potrzeb komercyjnych z
pewnością potrzebna była przykrywka fascynującej opowieści dla
najmłodszych widzów, jednak dla mnie „Hugo” to przede wszystkim magiczna
historia o początkach kina. Sama fabuła oparta na podstawie książki
Briana Selznicka jest tylko dodatkiem a raczej „przystawką” do dania
głównego, czyli niemego filmu Georges’a Melies „A trip to the Moon,”
który jest uważany za pierwszy film z gatunku science fiction. Został on
stworzony w roku 1902 w dwóch wersjach: czarno-białej i ręcznie
malowanej, kolorowej.
Fikcyjny i rzeczywisty świat zekranizowanej
opowieści łączy się w jedną, spójną całość: niezwykłą historię o
początkach tego, co dla nas stało się codziennością i czymś pospolitym.
Dopiero po obejrzeniu „Hugo” można zdać sobie sprawę z tego jak trudne
dla prekursorów musiały być początki kina. Tym bardziej można docenić
poczynania pierwszych reżyserów i producentów filmowych, ponieważ
tworzyli coś zupełnie dla nich nieznanego. Sami bracia Lumiere byli
przekonani, że rozpoczęty nowy trend bardzo szybko minie, ponieważ
ludzie prędzej czy później się nim znudzą.
Georges Melies
uczestniczył w pierwszej otwartej projekcji 10 filmów braci Lumiere,
która odbyła się w 1895 roku w Grand Cafe, we Francji. Każdy z
zaprezentowanych filmów przedstawiał jedno ujęcie trwające kilkadziesiąt
sekund. Zainspirowany tym wydarzeniem Melies, sam później zdecydował
się na zbudowanie własnego studia filmowego pełniąc jednocześnie funkcję
reżysera, scenografa i aktora.
Można powiedzieć, że Melies tchnął
ducha w swoje filmy poprzez wprowadzenie wątku, efektów specjalnych,
edytowania czy łączenia kilku scen ze sobą. Łatwo można zauważyć, że
każda scena wygląda rac
zej jak zarejestrowana sztuka teatralna. Całość
zamyka się w jednej ramie, każde ujęcie jest uchwycone z centralnej
pozycji kamery, brak zbliżeń: film jest przedstawiony dokładnie w taki
sposób, do jakiego przyzwyczajeni byli widzowie uczęszczający do teatru.
Jak na ówczesne możliwości oraz brak doświadczenia Melies zrobił
coś niezwykłego. Nie ulega wątpliwości, że miałby on większe pole do
popisu gdyby urodził się kilka dekad później. Jednak nic na tym świecie
nie dzieje się bez przyczyny. Georges Melies musiał być we właściwym
miejscu i o właściwym czasie, po to, aby jego następcy mogli kontynuować
zapoczątkowaną przez niego tradycję sztuki filmowej.
Hugo - Trailer
A trip to the Moon - Georges Melies (1902)
K.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz