czwartek, 7 lutego 2013

Pięć powodów, dla których warto wybrać się do kina na Nędzników


To już ostatni dzwonek, żeby wybrać się do kina na Nędzników i przekonać się, że musicale wcale nie są takie straszne. Naszym zdaniem naprawdę warto wydać kilkanaście złotych i zobaczyć ten film na dużym ekranie. Jeśli jednak ktoś decyduje się obejrzeć go w domu, to koniecznie trzeba wybrać na to odpowiedni dzień i upewnić się, że nic ani nikt nie będzie przeszkadzał w jego oglądaniu.
Nędznicy to niesamowite widowisko i niezapomniane przeżycie. Jest to zdecydowanie jeden z filmów, które sprawiają, że emocje i wzruszenie towarzyszą jeszcze długo po wyjściu z kina.




Poniżej 5 powodów, dla których warto zobaczyć ich na dużym ekranie:
 
Po pierwsze musical. Forma musicalu wzbogaca przekaz wszystkich elementów filmowych i sprawia, że cały film staje się naprawdę wyjątkowy, niczym sztuka teatralna. Nie wolno zrażać się negatywnymi opiniami innych o zbyt dużej ilości śpiewanych dialogów, tylko przekonać się samemu i zrozumieć jakie przesłanie i emocje niesie ze sobą śpiew bohaterów. Rzeczywiście, film jest bardzo ubogi w treści mówione, ale według nas właśnie to czyni go niezwykłym i nadaje mu osobliwy urok. A do tego świetnie dobrana ścieżka dźwiękowa szybko wpada w ucho (piosenki pochodzą ze słynnego musicalu scenicznego Claude`a-Michela Schönberga z 1980 roku).
Po drugie gra aktorska. Różne są opinie na temat kreacji i gry aktorów, ale nie zamierzamy się wypowiadać w tej kwestii. Zwróciliśmy tylko uwagę na to, że większość z nich wykazała się niesamowitą precyzją i świetnie poradziła sobie z przekazaniem widzom emocji jakie towarzyszyły ich bohaterom. Tym bardziej doceniamy ich wysiłki i fakt, że podjęli się tak ogromnego wyzwania. W końcu oprócz śpiewanych dialogów, film zawiera liczne (śpiewane) monologi, gdzie choćby Hugh Jackman czy Anne Hathaway musieli dać z siebie naprawdę wszystko. Każdy zaśpiewany monolog to jedno, długie, zbliżone ujęcie kamery, trwające znacznie dłużej (bo nawet 3-4min) niż znane nam z większości filmów kilkunastosekundowe ujęcia. Aktorzy musieli odegrać swoje kwestie bez najdrobniejszego potknięcia od początku do końca sceny, a oprócz tego obnażyć przed widzem swoje myśli i emocje, przez co jesteśmy wtajemniczeni w ich osobiste przeżycia, a ich uczucia mamy podane jak na tacy.
Po trzecie scenografia i zdjęcia.  Już od pierwszej sceny można się delektować zapierającymi dech w piersiach "crane shots," które przenoszą nas niczym we śnie do XIX wiecznej Francji. Przez cały film pojawia się wiele ciekawych ujęć z lotu ptaka, pozwalających bez wątpienia poczuć atmosferę tamtych czasów. Cała scenografia doskonale współgra z pozostałymi elementami filmu, szczególnie z muzyką. Dzięki temu można połączyć ze sobą surowy, realistyczny świat z wrażliwym i delikatnym obrazem. Równie godne uwagi są kostiumy i charakteryzacja, które sprawiają, że całość pozostawia po sobie niesamowite wrażenie.
Po czwarte emocje. Głębokie wzruszenie i współczucie są nieodłącznym elementem tego musicalu. Nie sposób jest przejść obojętnie wobec losów Valjeana, Fantine czy Cosette, którzy oddają całych siebie, aby uczynić swoje życie spełnionym dobrymi uczynkami. Przeżywanie i dzielenie razem z nimi smutnych losów jest najszczerszym wyrazem uznania jakim możemy ich obdarować. Dla równowagi, w filmie nie zabraknie też komediowego akcentu dzięki obecności zwariowanej pary karczmarzy (Sacha Baron Cohen i Helena Bonham Carter). Tworzą oni naprawdę zgrany duet i widać, że bardzo swobodnie czują się w tych kreacjach. Ich bohaterowie nie tylko dostarczają odrobiny rozrywki, ale także pozwalają na moment wytchnienia od ciężkich chwil.
Po piąte przesłanie. Film z ogromnym sukcesem obrazuje jak potężna jest siła nadziei. Bohaterowie niemalże walczą o lepsze jutro, przetrwanie, wiarę, miłość, wolność, godne i prawdziwe życie. Nie poddają się mimo zrezygnowania, wielu wątpliwości i braku sił, tylko każdy z nich dąży do osiągnięcia wyznaczonego sobie celu. Pokonują przy tym wszystkie przeszkody jakie staną na ich drodze. A wszystko po to, aby pomóc drugiemu człowiekowi i wyzwolić swój kraj. Najpiękniejsze jest to, że żaden z bohaterów nie kieruję się własnym interesem tylko dobrem ogółu, co zresztą jest im w pewnym stopniu wynagradzane. 


Swoją drogą, już wkrótce okaże się czy Nędznicy pozwolą Tomowi Hooperowi na powtórzenie sukcesu sprzed dwóch lat, kiedy to jego film "Jak zostać królem" otrzymał główną nagrodę na Oskarowej gali. Naszym zdaniem Les Miserables ma duże szanse :)


K.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz